czwartek, 25 kwietnia 2013

KAMAL



- Ed, popatrz tylko, nie mam jak zatkać tej dziury - bezradnie rozłożyłam ręce podtykając Edowi pod nos kartę, na której rozpisane były zmiany i pracownicy, którzy mieli w tym czasie pełnić dyżur - Ja, sam wiesz, mam zakaz brania nadgodzin, a ty jesteś wpisany na jutrzejszy ranek, więc nie możesz zostać na noc. Niby tylu nowych, a nikt nie chce pracować - ze smutkiem i rodzącą się właśnie rozpaczą pokręciłam głową. - Dzwonię po szefową, niech ona bierze zastępstwo - dodałam po chwili namysłu. Chwyciłam telefon i już miałam dzwonić do Kim.
- Nie! Nie rób tego, błagam cię... - zaskowyczał Ed - Kim ostatnio chce ze mną o czymś pogadać, a ja nie jestem przygotowany na problemy. Proszę, proszę... - nie dawał za wygraną. A ja nie mogłam mu nie ulec, bo rzeczywiście od kilku dni robił wszystko, aby nie spotkać Kim.
- No to powiedz mi teraz, kto weźmie tę zmianę?
Zapadła cisza i oboje zaczęliśmy wertować spis pracowników. Zdecydowana byłam dzwonić do Agencji, która w takich przypadkach okazywała się pomocna, kiedy Ed powiedział:
- Kamal, on przyjdzie do pracy. Dzwoń do Kamala!
- To jakiś nowy? Nie było go na zebraniu - bardziej stwierdziłam niż zapytałam - Kto to jest?
- Spodoba ci się. - Z głosu Eda wyzierały niekończące się pokłady oschłej złośliwości.
- Wiesz, skoro tak bardzo chcesz ukryć tego Kamala przede mną, to ja nie widzę najmniejszego problemu. Zadzwonię po Kim i po kłopocie. Znasz ją i wiesz, że uwielbia przychodzić wcześniej do pracy... - Powiedziałam to tonem, który natychmiast wskazał Edowi jego miejsce.
- Zobaczysz, spodoba ci się. Zadzwoń po niego - skruszony podał mi telefon i karteczkę z numerem telefonu.
Rozmawiając z Kamalem patrzyłam na Eda i widziałam, jak staje się coraz bardziej nerwowy. Ed zakochał się we mnie od pierwszego wejrzenia i od tamtej pory robił wszystko, by mnie zdobyć. Na nic zdały się wiersze, które dla mnie pisał i ukrywał w najdziwniejszych, niezwykle romantycznych miejscach, wysyłając mi równocześnie wiadomości ze wskazówkami, jak je odnaleźć. Z początku wydawało mi się to miłe, ale z czasem stało się męczące to dego stopnia, iż zaczęłam to ignorować. Ed próbował zawładnąć moim sercem zabierając mnie w przeróżne miejsca, o których istnieniu nie miałam pojęcia, robiąc maleńkie podarki, przysyłając kwiaty i pomagając we wszystkim, co sprawiało mi kłopot... Ja jednak pozostawałam nieczuła na jego awanse.
***
Czas zmiany dobiegał końca. Swoje stanowisko przyszedł objąć Kamal. Ed miał rację, spodobał mi się, ale nie było się czemu dziwić, bowiem okazał się on być bardzo wysokim, szalenie przystojnym, czarnoskórym mężczyzną. Mówiąc czarnoskóry, mam właśnie to na myśli. Jego ciało nie było brązowe, ani nawet czekoladowe, było nieprawdopodobnie czarne i lśniące. Na chwilę zaniemówiłam, bo nie tak wyobrażałam sobie człowieka, z którym jeszcze kilka godzin temu rozmawiałam przez telefon, nakłaniając go do nieplanowego pojawienia się w pracy.
- Dziękuję, że przyszedłeś. Mam na imię Irka - uścisnęłam jego dużą, przyjemnie twardą, ale równocześnie delikatną dłoń. - Pozwolisz, że oprowadzę cię po budynku i opiszę na czym będą polegać twoje obowiązki.
Mina Eda wskazywała na najwyższy stopień zaskoczenia, a i ja sama zdziwiona byłam moim zachowaniem. Normalnie zastawiłabym rozpiskę z wyszczególnionymi obowiązkami i kazała dzwonić, ale tylko i wyłącznie w NAGŁYM wypadku.
Oprowadziłam Kamala po budynku, wszystko starannie wytłumaczyłam. Wiedziałam, że muszę być bardzo rzeczowa, w przeciwnym razie zaczęłabym paplać jak rozchichotana małolata, lub z otwartymi ustami wpatrywać się w tego pięknego mężczyznę. Sama nie wiedziałam, co byłoby gorsze.
- Irka! Autobus nam ucieknie! - pokrzykiwał z dołu Ed, nerwowo przestępując z nogi na nogę - Chodźmy już. Kamal sobie poradzi, duży z niego chłopczyk. - Kąśliwość Eda czasem przekracza wszelkie granice.
- Mówiłem, że ci się spodoba - Ed złośliwie zatriumfował w drodze na przystanek - bzykniesz go?
- Idiota! - warknęłam ostrzegawczo.
Dalszą drogę przejechaliśmy w milczeniu, a ja wpatrując się w ciemność za oknem, rozkoszowałam się zapachem perfum Kamala - Attitude od Armaniego, aromat, który z taką łatwością przyszło mi zapamiętać. Sama nie wiem, czy Kamal spodobał mi się od pierwszego wejrzenia, czy powąchania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz