wtorek, 26 lutego 2013

*****



- Wierzysz w miłość i uczciwość małżeńską? W to, że do śmierci?
- Kaśka, nie wiem. Wierzę we wszystko z osobna, ale czy razem? Sama nie wiem, pewnie tak, do śmierci. Kiedy umiera miłość reszta również obraca się w nicość - odparłam i dolałam nam wina.
- Ale czy idąc z kimś do łóżka, wiesz przez głupotę... Wcale nie, nie przez głupotę! - krzyknęła - ja tego naprawdę potrzebowałam - głos nagle jej przycichł, a do oczu napłynęły łzy - akceptacji, spełnienia, romansu... Czy dlatego, że chciałam pierwszy raz od tak dawna poczuć się wielbiona, mam przekreślać nasze małżeństwo?
- Nie pytaj mnie, nie znam odpowiedzi na te pytania. Musisz odnaleźć je w sobie - odparłam zapalając papierosa.
Bo co miałam jej powiedzieć? Że jeśli kogoś się kocha wówczas nie ma miejsca na zdradę. Ja już to wiem, Kaśka kiedyś zrozumie.

MICHAEL



Bladym świtem ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Kto ma tak idiotyczne pomysły, by dzwonić do mnie w środku nocy?
- Halo! - warknęłam do słuchawki.
- Piękna? - zabrzmiał nieśmiale męski głos. I sprawił, że cała złość mi minęła.
- Michael. Nadal nie znasz żadnego innego słowa po polsku. - wymruczałam do telefonu, a na ustach pojawił mi się uśmiech - Chyba zapomniałeś która u mnie godzina.
- Przeciwnie, ale bardzo chciałem cię usłyszeć. Co porabiasz królowo?
Zawsze wiedział jak sprawić bym się na niego nie złościła.
- Śniłam o tobie, staruszku. Wiesz, jak już zacznę o tobie myśleć, nie mogę przestać. Zaprzątasz mnie sobą...
- Mam przestać dzwonić? - zapytał, a dla mnie to krótkie pytanie było niczym zimny prysznic.
Serce przestało mi na chwilę bić, a przez głowę przegalopowało tysiące myśli. To chyba nie była tak krótka chwila, jak mi się zdawało, gdyż ze słuchawki dobiegł mnie stłumiony, niespokojny głos:
- Piękna, powiedz mi, mam przestać dzwonić?
- Nie - wyszeptałam po chwili - nie chcę byś znikł. Tęsknię...