środa, 27 lutego 2013

GRZEGORZ




Grzegorza poznałam dawno. Pojawił się w moim życiu w chwili, gdy przeżywałam fascynację ludzkością - tak, chyba każdy przechodził taki etap w życiu, jakkolwiek irracjonalnie to brzmi - i naiwnie wierzyłam w miłość, oddanie, szczerość i dziesiątki tego typu rzeczy, których istnienia już nie jestem pewna.
- Dziewczyny, za trzy minuty wracam i lecimy do pubu - krzyknął Tomek przez otwarte okno i z dzikim okrzykiem pobiegł przed siebie. Po chwili wpadł już do domu i pokrzykując na nas nakazał uformować szyk i ruszyć do pubu.
- Tomek, miej litość, sesja poprawkowa jest. Jak nie zdam tej cholernej metodologii wywalą mnie z uczelni - zajęczała Kaśka lecz ugięła się pod władczym spojrzeniem Tomasza.
Chwyciłyśmy kurtki i poszłyśmy z nim na "dosłownie jedno piwko".
Pub... Jakaś paskudna speluna cuchnąca tanim piwem, tanimi fajkami i jeszcze tańszymi panienkami.
- Stary... gdzieś ty nas przywlókł? Co to za miejsce? Kim są ci wszyscy ludzie?
- Zobaczycie. O wszystkim się przekonacie już za chwilę. - odparł i znikł gdzieś w tłumie.
Rozejrzałam się dokoła. Wszyscy młodzi, weseli z podkrążonymi oczami, pewnie tacy sami studenci jak my, pomyślałam. Nie myliłam się. Kilkoro młodych ludzi stojących obok zawzięcie dyskutowało o fizyce kwantowej, inni o życiu w kosmosie, a jeszcze inni o jakichś grach. Pomyślałam sobie, że czeka mnie koszmarny wieczór, bo o czym ja mam z nimi rozmawiać? Bystra jestem, ale chyba nie uda mi się przekonać żadnego z nich, iż wiem cokolwiek na temat, który jest ich domeną. Kaśka, wiadomo, gra w te erpegi od dawna, odnalazła niszę dla siebie, ale ja? Posnułam się trochę po pubie i już miałam uciec, gdy zauważyłam siedzącego w kącie młodzieńca brzdękającego coś na gitarze. Nie wiem, co mnie skłoniło by koło niego usiąść - odurzający dym, paskudne piwo, którego wypiłam zdecydowanie zbyt wiele, czy może jego nieodparty urok.
Przysiadłam się i zaczęliśmy rozmawiać. Tak o wszystkim i o niczym. Nie mogłam oderwać wzroku od jego długich kasztanowych włosów, czarnych oczu oraz smukłych palców, którymi wygrywał na gitarze prawdziwe perełki. Zabiorę cię do siebie - myślałam - i z każdą minutą byłam bliżej realizacji tego niecnego planu, gdy do MOJEGO młodego boga podszedł on. Zamienili kilka słów i mój młody bóg wstał, pożegnał się i odszedł. Jakże się wściekłam, podczas gdy on - ten okropny staruch - uśmiechnął się do mnie zawadiacko, wyciągnął rękę i powiedział - Część mała, mam na imię Grzegorz. Wyświadczyłem ci ogromną przysługę, ten gówniarz nie jest wart twojego czasu.
- Kim ty jesteś aby wyświadczać mi przysługi i co gorsza decydować kto jest wart mojego czasu, a kto nie?! - wysyczałam przez zęby, odwróciłam się na pięcie i już chciałam odejść, gdy chwycił mnie za ramię i powiedział:
- OK, przepraszam. Nie należysz do tego grona, nigdy wcześniej cię tu nie widziałem, a Jacka znam aż za dobrze. Pozwól, że zrewanżuję ci się dobrym drinkiem.
Spędziliśmy kilka godzin na gorącej dyskusji. On - pięćdziesięcioletni cynik i ja - dwudziestoletnia idealistka. Sama nie wiem kiedy właściciel zaczął nas wypraszać, aby zamknąć pub. Kaśka i Tomek już dawno zniknęli.
- Przyjaciele, psia mać - zaklnęłam pod nosem.
- Chodź, podwiozę cię.
- Dokąd cię zabrać - zapytał gdy już siedzieliśmy w jego aucie - masz jakieś specjalne życzenie? - zażartował.
- Zabierz mnie dokąd chcesz - alkohol, który wypiłam tego wieczoru zakneblował gębę rozsądkowi i głośno przemawiał moimi ustami.
- Wiesz, że chcę zabrać cię do siebie? - cicho zapytał.
- Wiem - odparłam.

Z łóżka wyszliśmy następnego dnia po południu i to tylko dlatego, że trzeba było coś zjeść.
Spotykaliśmy się każdego kolejnego dnia. Spędzaliśmy czas na dyskusjach i uprawianiu miłości. Każdego wieczora Grzegorz odwoził mnie do domu, a naszym pocałunkom na dobranoc nie było końca.

- Męczą mnie te nasze schadzki - powiedział któregoś razu.
Co za facet - pomyślałam - dopiero, co kochał się ze mną do upadłego, a teraz chce to wszystko zakończyć. Wybrał sobie moment, dupek jeden...
- Wiesz przecież, że nie musimy się widywać. Chyba nie miałeś zamiaru budować związku z panienką wyrwaną w pubie - rzuciłam od niechcenia.
- Głupia jesteś - powiedział i zaczął mnie całować - zamieszkaj ze mną. Kocham cię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz