- Wierzysz w miłość i uczciwość
małżeńską? W to, że do śmierci?
- Kaśka, nie wiem. Wierzę we
wszystko z osobna, ale czy razem? Sama nie wiem, pewnie tak, do śmierci. Kiedy
umiera miłość reszta również obraca się w nicość - odparłam i dolałam nam wina.
- Ale czy idąc z kimś do łóżka,
wiesz przez głupotę... Wcale nie, nie przez głupotę! - krzyknęła - ja tego
naprawdę potrzebowałam - głos nagle jej przycichł, a do oczu napłynęły łzy -
akceptacji, spełnienia, romansu... Czy dlatego, że chciałam pierwszy raz od tak
dawna poczuć się wielbiona, mam przekreślać nasze małżeństwo?
- Nie pytaj mnie, nie znam
odpowiedzi na te pytania. Musisz odnaleźć je w sobie - odparłam zapalając
papierosa.
Bo co miałam jej powiedzieć? Że
jeśli kogoś się kocha wówczas nie ma miejsca na zdradę. Ja już to wiem, Kaśka
kiedyś zrozumie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz