Jego usta wbiły się w moje z taką gorliwością, jak
gdyby od każdego pocałunku, od każdego wspólnego oddechu, zależało jego życie.
Każde, choćby najdelikatniejsze muśniecie ust, każda namiętna, a jednocześnie
delikatna pieszczota języka, sprawiały, że drżałam. Ziemia uciekała mi spod
nóg, wszechświat wirował. Kamal przyciągnął mnie do siebie najbliżej jak tylko
się dało i oparł o ścianę budynku. Gdyby nie to, pewnie osunęłabym się omdlała
na ziemię, w zamian zapłonął we mnie ogień nieopisanego pożądania. Owinęłam
nogę wokół jego uda i przyciągnęłam go do siebie tak mocno, że bardzo boleśnie
odczułam nacisk jego twardej, prężącej się męskości. Kamal nie przestawał mnie
całować, obsypywał namiętnymi pocałunkami szyję i płatki uszu, podczas gdy jego
delikatne palce muskały moje udo. Wspinały się po nim coraz wyżej, by po chwili
zniknąć pod jedwabiem sukienki. Chwycił mnie za pośladki i podciągnął wyżej,
tak, by nie pozostawić mi żadnych wątpliwości. Pragnął mnie. Świadczył o tym
każdy dotyk, każde drżenie napiętego, rozgrzanego ciała. Pożądałam go. Na
strzępy rozrywała mnie zwierzęca chuć. Udami objęłam Kamala w pasie mimo, że
wstrząsały mną sprzeczne uczucia – chciałam żeby już przestał, aby za chwile
niemal błagać by wziął mnie tutaj, teraz i pieprzył do utraty tchu.Moje ciało, rozpalona i drżąca mieszanka strachu i
pożądania czekało na niego. Prężyło się i wiło bez przerwy zapraszając go do
środka. Sutki miałam tak napięte, że żaden materiał nie był w stanie ukryć ich
sterczącej obecności. Kamal pieścił moją pierś by po chwili, przez delikatny
jedwab i koronki, złożyć pocałunek na naprężonym sutku, schwycił go ustami i
delikatnie przygryzł, a moim ciałem wstrząsnął kolejny dreszcz pożądania.
Przestałam myśleć, moje lędźwie rozpalała żądza i tylko to się dla mnie wówczas
liczyło. Weź mnie – bezgłośnie błagałam, a Kamal zdawał się czytać w moich myślach
niczym w otwartej księdze. Językiem pieścił moje brodawki a jego dłoń chwyciła
mnie za pośladek. Było to bolesne, ale szokująco przyjemne. Chwilę potem
sprawne palce dostały się pod cienką koronkę majtek. Serce łopotało mi w piersi
niczym ptak chcący uciec na wolność. W tej samej chwili jego palce znalazły się między moimi
pośladkami. Oszaleję! – kłębiło się w głowie, a ciało miotało się w gorączce
namiętności. Przez półprzymknięte powieki spojrzałam na Kamala. Zobaczyłam jego
zawadiacki uśmiech i w tym samym czasie poczułam jak jego palce zatapiają się w
mojej nabrzmiałej i nieprawdopodobnie mokrej kobiecości. Świat przestał
istnieć!Po chwili ocknęłam się w jego ramionach.
Siedzieliśmy na trawie wtuleni w siebie, a rozbity na miliardy drobnych kawałków
wszechświat, próbował odrodzić się na nowo.
- Dziękuję – wyszeptał Kamal całując mnie w czoło.
- Drobiazg – odparłam z uśmiechem, choć to ja winna
byłam mu podziękowania.
Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie, nieco
zakłopotani, gdy po chwili Kamal zapytał – mogę wejść?
- Nie – powiedziałam i sama nie mogłam uwierzyć w
to, co usłyszałam.
***
- Idiotka! – Wykrzyczałam sama do siebie
spoglądając w lustro.
ciekawy blog, pozdr
OdpowiedzUsuńDzięki. Jakoś tak stanął w miejscu, ale może wkrótce znów ruszy, a może przybierze inną formę...
OdpowiedzUsuń