Michael
- Piękna? - usłyszałam w słuchawce i
nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Nikt nigdy tak mnie nie nazywał poza NIM. I
choć minęło tak wiele lat od czasu, gdy ostatni raz ze sobą rozmawialiśmy, nie
miałam żadnych wątpliwości, to Michael. Serce przestało mi bić, a ja
zaniemówiłam z wrażenia. - Jesteś tam? - odezwał się po chwili, a jego mruczący
głos zaczął czule łaskotać moją duszę. Był przy tym jak uderzenie pioruna
podczas burzy - sprawił, że zadrżałam. Nie ze strachu, to dreszcz podniecenia przebiegł
mi po plecach na samo wspomnienie minionego czasu.
Michael pojawił się kiedy
bezsilnie przyglądałam się własnemu życiu dziejącemu się
tak jakby obok mnie, a ja świadomie tkwiłam w bezsensownym i wyniszczającym związku,
choć zdarzały się takie chwile, gdy próbowałam się z niego wyrwać. Jest
ucieleśnieniem wszystkiego co najlepsze wydarzyło się w moim życiu i sprawił,
iż wydobyłam z siebie wszystko, co najlepsze miałam. Jednakże dobro bez zła nie
istnieje. Jak rycerz na białym koniu przybył wówczas, kiedy najbardziej był mi
potrzebny, po to tylko aby podnieść mnie z kolan, dodać sił i pozwolić odejść.
Co ten mężczyzna skrywa w sobie,
jaką wiedzę posiada? Odzywa się do mnie za każdym razem, gdy mam kłopot. Wiem,
że kilka słów zamienionych z nim nie rozwiąże moich problemów, ale daje
wytchnienie. On, jak nikt inny, potrafi zabrać mnie w zupełnie inny
wymiar, dać ukojenie i siłę.
Minęło już tyle lat, a
jakaś część mnie ciągle tęskni do tych pięknych, mądrych oczu. Do ust, które
czasem składały się w grymasie ironicznego uśmiechu, innym razem wypowiadały
mądre słowa, a chyba najczęściej, scałowywały łzy z moich policzków
- łzy smutku, bólu ale również i nieopisanego szczęścia.
Grzegorz
Jeden z ważnych mężczyzn mojego
życia, to on był pierwszym, z którym chciałam spędzić wieczność i od niego
wszystko się tak naprawdę zaczęło. Wszystko to, co miało wpływ na to kim i gdzie
jestem. Era przed Grześkiem to czas jakby z bajek, czas który wspominam z
dobrodusznym uśmiechem na ustach, myśląc sobie jak niewinnym byłam dziewczęciem
i jak niewinne były moje związki, choć niektóre z nich miały mroczną stronę.
Kochałam go bardzo, choć była to
miłość niełatwa. Walczyłam o siebie przy równoczesnym zatracaniu się. Myślałam,
że zwyciężyłam. Niestety dziś już wiem jak wielką poniosłam klęskę.
Kamal
Chyba nigdy nie zrozumiem - siebie, jego, nas...
To tak krótka, a zarazem długa historia. Nie wiem, czy się skończyła, czy
nadal trwa.
Odchodząc wiedziałam, że tracę coś niezwykłego.
Po tysiąckroć wracałam myślami do tamtych chwil, analizowałam je, lecz nie
mogłam znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Pewnie byłoby łatwiej,
gdyby po prostu zniknął z mojego życia, ale on w nim co chwilę się pojawia
burząc spokój, który staram się odbudować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz