sobota, 23 lutego 2013

ONI


Michael
- Piękna? - usłyszałam w słuchawce i nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Nikt nigdy tak mnie nie nazywał poza NIM. I choć minęło tak wiele lat od czasu, gdy ostatni raz ze sobą rozmawialiśmy, nie miałam żadnych wątpliwości, to Michael. Serce przestało mi bić, a ja zaniemówiłam z wrażenia. - Jesteś tam? - odezwał się po chwili, a jego mruczący głos zaczął czule łaskotać moją duszę. Był przy tym jak uderzenie pioruna podczas burzy - sprawił, że zadrżałam. Nie ze strachu, to dreszcz podniecenia przebiegł mi po plecach na samo wspomnienie minionego czasu.
Michael pojawił się kiedy bezsilnie przyglądałam się własnemu życiu dziejącemu się tak jakby obok mnie, a ja świadomie tkwiłam w bezsensownym i wyniszczającym związku, choć zdarzały się takie chwile, gdy próbowałam się z niego wyrwać. Jest ucieleśnieniem wszystkiego co najlepsze wydarzyło się w moim życiu i sprawił, iż wydobyłam z siebie wszystko, co najlepsze miałam. Jednakże dobro bez zła nie istnieje. Jak rycerz na białym koniu przybył wówczas, kiedy najbardziej był mi potrzebny, po to tylko aby podnieść mnie z kolan, dodać sił i pozwolić odejść.


Co ten mężczyzna skrywa w sobie, jaką wiedzę posiada? Odzywa się do mnie za każdym razem, gdy mam kłopot. Wiem, że kilka słów zamienionych z nim nie rozwiąże moich problemów, ale daje wytchnienie. On, jak nikt inny, potrafi zabrać mnie w zupełnie inny wymiar, dać ukojenie i siłę.

Minęło już tyle lat, a jakaś część mnie ciągle tęskni do tych pięknych, mądrych oczu. Do ust, które czasem składały się w grymasie ironicznego uśmiechu, innym razem wypowiadały mądre słowa, a chyba najczęściej, scałowywały łzy  z moich policzków - łzy smutku, bólu ale również i nieopisanego szczęścia.


Grzegorz
Jeden z ważnych mężczyzn mojego życia, to on był pierwszym, z którym chciałam spędzić wieczność i od niego wszystko się tak naprawdę zaczęło. Wszystko to, co miało wpływ na to kim i gdzie jestem. Era przed Grześkiem to czas jakby z bajek, czas który wspominam z dobrodusznym uśmiechem na ustach, myśląc sobie jak niewinnym byłam dziewczęciem i jak niewinne były moje związki, choć niektóre z nich miały mroczną stronę.
Kochałam go bardzo, choć była to miłość niełatwa. Walczyłam o siebie przy równoczesnym zatracaniu się. Myślałam, że zwyciężyłam. Niestety dziś już wiem jak wielką poniosłam klęskę.


Kamal
Chyba nigdy nie zrozumiem - siebie, jego, nas...
To tak krótka, a zarazem długa historia. Nie wiem, czy się skończyła, czy nadal trwa.
Odchodząc wiedziałam, że tracę coś niezwykłego.
Po tysiąckroć wracałam myślami do tamtych chwil, analizowałam je, lecz nie mogłam znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Pewnie byłoby łatwiej, gdyby po prostu zniknął z mojego życia, ale on w nim co chwilę się pojawia burząc spokój, który staram się odbudować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz